Narracja 1-osobowa to najczęstsza narracja, z którą spotykam się w minionych miesiącach. Dawniej nie była to tak popularna forma. Co się zmieniło? 

☞ Bo wydaje się łatwiejszą do pisania. 

☞ Bo dla wielu jest to wyjście naprzeciw nudnej narracji lektur szkolnych; mam wrażenie, że obierają ją ludzie młodzi, zbuntowani, chcący wyrwać się z systemu. 

W końcu, co można popsuć, opisując coś z perspektywy głównego bohatera? 

emocje

Odpowiadając na pytanie: można popsuć wszystko. Najczęstszy argument osób obierających tę formę narracji jest to, że bardzo łatwo budować emocjonalną stronę tekstu. W końcu pisze się z pierwszej perspektywy i to samo sobie buduje napięcie. Otóż: nie. Nie buduje. Emocje to nie tylko nazwy: smutek, radość, żal. To również mikroekspresje, jak drżenie wargi, tykanie powieki, szklące się oczy. Dodajmy do tego drżenie rąk, dygotanie dłoni, przyspieszone bicie serca czy spłycony oddech. Samo nazwanie emocji nie odrabia, że tak to ujmę, zadania domowego i tekst nie zyskuje na głębi. 

Żeby dobrze poprowadzić emocje, trzeba uważnie się im przyjrzeć. Wejść w dialog z własnymi uczuciami; z tym, jak my reagujemy, jak reagują nasi najbliżsi. Znaleźć zrozumienie w tym, jak wyczuwamy nastrój drugiego człowieka; jak znajdujemy napięcie, które w jego ciele narosło w ciągu dnia. Mnie się łatwo pisze, bo jestem WWO. Moja egzystencja jest nadpisana emocjami i daję temu ujście w moich historiach. 

A Ty? Jaką masz relację z własnymi emocjami? Rozmawiasz z nimi, czy udajesz, że nie słyszysz? 

relacja

W narracji „ja” bardzo łatwo pójść drogą spisywania relacji z całego dnia. Byłem tu, robiłem to, jadłem tamto, na sobie miałem ulubione buty… Dokładnie mamy opisany harmonogram dnia, ale nie jest on opowiedziany. Jest przedstawiony, streszczony. Nie ma w nim miejsca na przemyślenia, wyciąganie wniosków czy chociażby… na uczucia. Jako autor tekstu, musimy skupić się na tym, co naprawdę ważne dla danego bohatera i przedstawiać to, co istotne. Dla jednego bohatera istotny będzie rodzinny obiad, dla innego trening sportowy, a dla trzeciego próba uratowania towarzysza z lochu. Niezależnie od gatunku literackiego czy płci bohatera, trzeba wykreślać to, co zbędne, a zbędna jest dokładna relacja dnia. 

A jeśli jest istotna, trzeba ją nie tylko streścić – trzeba ją ubrać w narrację. 

wszystko wiem

Czyli pułapka, w którą łatwo wpaść nawet komuś, kto nie pisze od dzisiaj. Co więcej, sama się łapię, że w mojej narracji pojawiają się te naleciałości narratora 3-osobowego. Bo skąd bohater to wie? 

Skąd zna dokładną geopolitykę wrogiego kraju włącznie z kulturą? Skąd bohaterka wie, jaką przeszłość ma jej największa, szkolna rywalka? Skąd wiadomo, kto co czuje? Narracja „ja” jest tą, która stawia na domyślność Czytelnika, na naturalną ciekawość i wnikliwość. Nie podaje się mu informacji na tacy, a tylko strzępy, z których powinien sam poskładać obraz. 

Co więcej, to co dla jednych jest sufitem, dla innych jest podłogą. Bo niewolnica, która buntuje się przeciwko swojej sytuacji życiowej i wie, jak wygląda życie człowieka wolnego… Skąd to wie? Dlaczego tego pragnie? Całe życie, które zna, opiera się na kajdanach i dobrej służbie. Bohaterka z niskich warstw społecznych – slumsów, biedy, rodziny robotników – musi mieć porównanie, by wiedzieć, że można żyć inaczej. Więc skąd to wie? 

I nie tylko to, bo sposób poznawania rzeczywistości jest ograniczony. Ktoś lepiej widzi, inny lepiej słyszy; jeden ma pamięć, inny wyobraźnię. Matematycy i humaniści… wszelaki podział ludzi powinien być uwzględniony, a to niestety, nie dzieje się zbyt często. Bo bohaterka jest wszechstronnie uzdolniona, i nie mam na myśli, że jest idealna. Mam na myśli to, że wie rzeczy, których po prostu nie powinna wiedzieć. 

ale to nie tylko wady

Warto podkreślić, że ma ona swoje plusy. Dobrze poprowadzona, zaserwuje olbrzymi dynamizm scen, duże napięcie wynikające z niewiedzy bohatera. Emocje poprowadzone z pierwszego rzędu, gdzie Czytelnik znajduje się w głowie bohatera. To jak czytanie osobistego dziennika, którego zakończenia nie znamy i przywiązujemy się zdecydowanie bardziej. 

czas narracyjny

Warto podczas dobierania narracji wybrać czas narracyjny. 

☞ Możemy relacjonować, jak tu i teraz, z szarpanymi zdaniami, krótkimi albo wręcz minimalistycznymi opisami. Szybkie przeżywania i domyślanie się rzeczy. / mówię, widzę, słyszę, jestem /

☞ Możemy opowiedzieć to z bezpieczniejszego trybu: pamiętnikarskiego. Mamy przestrzeń na wprowadzenie w świat, opisy, dłuższe przemyślenia, które nie są tu i teraz. / powiedziałem, widziałem, usłyszałem, jestem /

Pierwszy czas gwarantuje dynamizm, drugi zaś — pozostawia miejsce dla nas, dla dzielenia się przemyśleniami i wartościowania rzeczywistości. Jeśli myślisz o dynamicznej akcji, przygodzie, relacja jest właśnie na to ukierunkowana. Pamiętnikarska jest dla emocji, opowiedzenia pewnej historii. 

Staramy się nie mieszać czasów. 

Autor ≠ narrator 

Pozornie łatwe, ale praktycznie bardzo trudne nie tylko dla samego Autora, jak i Czytelnika. Obierając tę narrację, jest znacznie trudniej odciąć się do niej emocjonalnie, a krytykowanie bohatera jest odbierane przez twórcę tak, jakby to krytykowano jego. A tak nie jest. Bohater w narracji „ja” nie powinien być Autorem w przebraniu. To musi przejść przez filtr, subiektywny, a nader wszystko: mylący się. 

Czytelnik z kolei zapomina, że poglądy i zachowania bohatera nie odzwierciedlają tego, co myśli na dany temat Autor tekstu. Jeśli pisze się dla młodszego widza, owszem, można wartościować i moralizować, ale taki zabieg w tekście dla dorosłych wydaje się nie na miejscu. Plus, nie każdy Autor czuje się obrońcą moralności. 

Co więcej, ta narracja wprowadza nam narratora niewiarygodnego. W narracji możemy być świadkiem jawnego kłamania. Bo, przepraszam bardzo, dlaczego bohater miałby siebie nie wybielić we własnej historii? W ten sposób narrator ma narzędzie do demonizowania, wybielania i przemilczania faktów. A my, jako Czytelnicy, możemy mu albo ślepo wierzyć i dać się prowadzić, albo wszystko kwestionować. 

Należy pamiętać jednak, że to co twierdzi bohater, nie koniecznie jest tożsame z tym, co myśli Autor. 

styl narracyjny

język bohatera = charakter

styl = temperament

słownictwo = doświadczenie życiowe 

Inaczej widzi i opisuje świat nastolatek, inaczej osoba dorosła. I nawet nie chodzi o sam wiek, ale też o doświadczenie życiowe. 

narracja 1-osobowa szybko zbliża, 

ale też szybko męczy

Ja. Ja. Ja. W chwili, gdy świat nie istnieje poza głową bohatera, a wszyscy bohaterowie poboczni stanowią tylko nieistotny element, dekorację, którą przestawia się na scenie, to Czytelnik szybko się zmęczy. Każdy jest bohaterem swojego historii, a jednocześnie nie jest jej epicentrum. Nasze życie to również życie naszych przyjaciół, rodziny, najbliższych; pasje, kursy, zajęcia, szkoła. Jeśli czytelnik po kilku rozdziałach ma wrażenie, że siedzi zamknięty w cudzej głowie – zacznie uciekać.

Co ważne, bohater opowiada historię subiektywnie, nie zwalnia autora z pilnowania logiki, rytmu i sensu scen. Chaos emocjonalny bohatera nie może być chaosem tekstu. A chaos trzeba umiejętnie kontrolować. 

Narracja 1-osobowa nie polega na tym, że bohater mówi „ja”.
Polega na tym, że czytelnik widzi tylko tyle, ile bohater jest w stanie unieść.

Narracja 1-osobowa to wybór perspektywy, nie skrót do „łatwiej”.

Jedna odpowiedź na “Narracja 1-osobowa || kontra do nudnej narracji?”

  1. Bardzo istotne kwestie poruszyłaś. Biłam się z myślami wybierając w drugim opowiadaniu narrację 1 os. i według mnie (albo raczej dla mnie) jest ona trudniejsza. Walczę niczym rycerz w niekompletnej zbroi z powtórzeniami i dynamiką 🤣 niemniej, uważam, że to świetne ćwiczenie służące rozwojowi ❤️ dziękuję za ten tekst, Nua🖤🐁

Dodaj komentarz

Odkryj więcej z Nuadell

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej