Widzisz ten tytuł i myślisz sobie: „Boże, znowu powrót do czasów szkolnych”. Skojarzenie z narratorami i nudną fabułą o niczym; zaraz na myśl przybiegają wielkie nazwiska, które wszyscy znają (i znają streszczenia, bo niewielu było chętnych połasić się na kilkuset stronicową powieść obyczajową).
Pozwól, że obalę nieco ten mit.
☞ narracja 3-osobowa to nie jest tylko nudny narrator wszechwiedzący (bo nawet wszechwiedzący nie musi być nudny!)
☞ perspektywa on/ona/oni ≠ obiektywność, dystans
Przede wszystkim, narrator 3-osobowy to potężne narzędzie kontroli perspektywy i odbioru, a nie neutralny obserwator zdarzeń.
narrator a świat przedstawiony
Czyli klasyczne pytanie: skąd narrator wie, to co wie? Bo jako autorzy mu dajemy tę wiedzę. Wiedzę, która okazuje się właśnie władzą nad Czytelnikiem i historią. Co mam na myśli? Otóż, to my wybieramy język prowadzenia narracji, w którym ukrywamy wiedzę o świecie, słownictwo oraz – poprzez używanie słów nacechowanych emocjonalnie – wartościowanie pewnych faktów/wydarzeń. Moment ujawnienia pewnych elementów również wpływa na świat przedstawiony – bo dlaczego akurat tutaj, a nie wcześniej? Dlaczego zostało to przemilczane?
To narrator decyduje, co czytelnik wie, a czego się nie dowie. To w jego gestii leży ujawnienie prawdy i czy w ogóle będzie pokazane jej brzydkie oblicze.
Ale! Należy pamiętać, że autor ≠ narrator. Narrator to konstrukt, który musimy świadomie wykorzystywać. Wybierając konstrukcję narratora – język, którym się posługuje; ton, w jakim przemawia do Czytelnika – należy wziąć pod uwagę własne słabości. A jak już się wybierze język, to trzeba go konsekwentnie przestrzegać (jeśli narrator opowiada w sposób dystyngowany, to nagłe przekleństwo wytrąci Czytelnika z nurtu)
Napięcie w narracji 3-osobwej nie wynika z fabuły, ale właśnie wiedzy, lub jej braku. To nie znaczy, że mamy niczego nie mówić. Nie, nie! Fabuła jest nośnikiem, a napięcie buduje się przez dystrybucję wiedzy. Info bombing? Osłabia. Zbyt skąpe informacje? Odbierają tekstowi stawkę.
Jak to ma się w praktyce?
Czy narrator:
☞ widzi (opisuje zachowania, przestrzeń, gesty)?
☞ słyszy (dialogi, plotki, relacje pośrednie)?
☞ wnika w świadomość postaci?
☞ rekonstruuje zdarzenia po fakcie?
☞ interpretuje, zamiast relacjonować?
Odpowiedź na każde z powyższych pytań daje inną wiedzę nie tylko o świecie przedstawionym, ale bohaterach, jak i – no właśnie – o samym narratorze. Bo czy narrator wszechwiedzący interpretuje wydarzenia, zamiast je tylko relacjonować?
stosunek narratora do świata
Zadam ponownie to samo pytanie, co w poprzednim punkcie. Czyli klasyczne pytanie: skąd narrator wie, to co wie? Stoi ponad wszystkimi wydarzeniami w boskiej roli tego, który wie, co było, jest i będzie? Jest plecaczkiem bohatera i spogląda mu przez ramię, szepcząc do ucha opowieść? A może tylko patrzy, obojętny na cierpienie i szczęście bohaterów?
Narrator pozwala sobie na złośliwe komentarze wobec bohaterów i zdarzeń, ale może też beznamiętnie opowiadać o tym, co się dzieje, bez wartościowania i dopowiedzeń. Ironia może charakteryzować jego styl wypowiedzi, ale może też wydawać się obojętny.
Narrator zajmuje stanowisko, nawet jeśli udaje bezstronność. Bezstronność to też wybór.
Tworzy to nam relację narratora z bohaterem.
Tak jak w narracji 1-osobowej wiedzieliśmy t y l k o tyle, ile wiedział bohater, tak w narracji 3-osobwej mamy nieco więcej możliwości. Bo opowiadając, możemy ustawić pozycję narratora w roli tego, który wie więcej; tego, który wie tyle samo co bohater, albo takiego, który wie mniej (lub udaje, że wie mniej).
To z kolei buduje napięcie, o którym wielokrotnie wspominałam – bo brak znajomości konsekwencji, albo wręcz przeciwnie, delikatne zasugerowanie ceny za dane decyzje – może wpłynąć na czytelnika i odczuwane przez niego emocje.
Dalej. Narrator może mówić za bohatera albo pokazywać bohatera. To nie jest to samo, co warto podkreślić.
Narrator mówiący za bohatera nazywa stany emocjonalne, interpretuje jego motywację, porządkuje świat i przeżycia bohatera. Domyka sens, nie pozostawiając swobodnej interpretacji. To on mówi Czytelnikowi, jak ma widzieć lub czuć daną scenę. To klucz, pod który należy czytać.
Narrator pokazujący bohatera dobiera detale i opisy; wskazuje na gesty, przerwane zdania, osadza emocje w reakcjach ciała i bezwolnych działaniach, mimikach, tikach nerwowych. Sens wyłania się z kontekstu, a nie z podanego klucza. Nadal jest to odbiór kontrolowany, nadal – jako Autor – wiesz, co chcesz przekazać Czytelnikowi, ale rezygnujesz w ten sposób Twojej interpretacji.
A jak się to ma w do relacji z Czytelnikiem?
Jeśli obierze się narratora mówiącego za bohatera, czytelnik słucha opowieści, ufa mu, rzadziej kwestionuje przekaz (w końcu dostał go przetrawiony, poddany obróbce wartości i moralności, a stany emocjonalno-psychiczne zostały konkretnie nazwane).
Narrator pokazujący bohatera pozwala na kontrolowaną przez Autora interpretację, przefiltrowaną przez pryzmat doświadczeń, wiedzy i pochodzenia Czytelnika (dzięki czemu ujawnia siebie).
Pierwszy opowiada, drugi angażuje.
kontrola autorska
Mówienie za bohatera daje dużą kontrolę nad interpretacją i odbiorem Czytelnika. Zmniejsza ilość nieporozumień, ujednolica odbiór. Może również prowadzić do spłaszczenia postaci (jeśli za bardzo wszystko kontrolujemy).
Pokazywanie bohatera oddaje część kontroli czytelnikowi. Pozwala mu na swobodne interpretowanie wydarzeń, działań. Ocenia moralność i to on decyduje o tym, jak odczytuje stan emocjonalny i psychiczny bohatera. Nadal z pewnym założeniem efektu końcowego.
To nie jest wybór estetyczny, tylko strategia narracyjna.
pomieszam, i co z tego?
Jeśli narrator raz dokonuje dokładnej analizy, ocenia i wartościuje, umoralnia i ukierunkowuje czytelnika na odbiór, a po chwili oddaje głos i dowolność w odbiorze, wprowadza to brak stabilnej relacji z Czytelnikiem. On czuje, że coś jest nie tak; coś tu nie gra. Tworzy się wrażenie chaosu albo niekonsekwencji, a to z kolei prowadzi do osłabienia narracji.
Dlatego pytaj się, Autorze: czy narrator tłumaczy bohatera, czy pozwala mu się ujawnić? Czy emocje są nazwane, czy wynikają z kontekstu? Czy czytelnik ma coś do odkrycia, czy tylko do przyjęcia?
który narrator lepszy?
Odpowiedź jest prosta: konsekwentny.
Dodaj komentarz